Krótko i po trochu

Kwestię z poprzedniego postu udało mi się jakoś ogarnąć, zaświadczenie dostałam, ale musiałam się trochę nachodzić. Najważniejsze, że z sukcesem… :)

Aktualnie robię wszystko, żeby się obronić jeszcze przed pierwszym terminem obron. Pracę mam w zasadzie skończoną, musi jeszcze przejść przez weryfikację mojej promotorki. Z tym może być ciężko, bo ona lubi kolorować na czerwono cały dokument :D Ale jestem dobrej myśli. Moja praca jest dość krótka, ale to akurat nie będzie problem. Jeszcze nie wiem, jak się z tego cudaka obronię, ale mam nadzieję, że nikt brzuchatej nie uwali. Zwłaszcza, że wszem i wobec mówię, że na doktorat się nie wybieram…

Próbuję ogarnąć wcześniejsze absolutorium. Wstępnie mam już zgodę, ale muszę jeszcze dogadać szczegóły z jedną z wykładowczyń. Generalnie jest chętna pójść mi na rękę. Jeszcze tylko nie wiem na jakich zasadach.

Sercowo u mnie różnie, w zasadzie badania wychodzą w miarę ok, ale czuję się w kratkę. Staram się nie planować nic na długo przed, bo nigdy nie wiem jak się będę czuła. Czasem w ciągu godziny moje samopoczucie zmienia się na tyle, że jestem zmuszona odłożyć swoje wcześniejsze plany. Najciężej jest właśnie z zajęciami na uczelni, bo na ćwiczeniach muszę być. Z wykładami jest łatwiej o tyle, że to co stracę będę musiała nadrobić sama w domu. Ale przynajmniej nie mam problemu z nieobecnościami.

Chcielibyśmy pojechać na majówkę do Poznania. Jeszcze nie wiem jak to będzie. Nie wiem jak mam wszystko planować. Niby rezerwację zawsze można anulować, a bilet zwrócić…


4 komentarze:

  1. cieszę się, że się udało ogarnąć skierowanie :) Polska służba zdrowia jest chora, ma swoje dość istotne wady/ usterki, tylko żaden rząd się nie kwapi, by je porządnie naprawiać. Leczą skutki, a nie przyczynę, jeśli wolno mi takiej metafory użyć.

    mam nadzieje, że na uczelni też wszystko pójdzie dobrze. chociaż wydaje mi się, że i tak masz jeszcze trochę "zapasu" i obrona/ absolutorium w terminie wiele by nie zmieniła (aż taki brzuch chyba jeszcze nie będzie :)). tym bardziej sam egzamin - pracę pisałaś samodzielnie, pytań się można nauczyć - nie widzę powodów, dla których komisja miała by robić problemy :)

    a majówką się póki co nie przejmuj, skoro można anulować rezerwacje, to tylko pilnujcie do kiedy trzeba się ew. zdecydować. skoro Twoje samopoczucie jest tak zmienne, to nie ma co się na zapas denerwować :)

    dużo zdrowia życzę :) przytulam mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam języczkowe kotki! Mojemu Grubemu często uciekał język, bo brakowało mu lewego dolnego kła, i potrafił tak kilka godzin siedzieć z językiem na wierzchu :)
    Mam nadzieję, że majówka w Poznaniu się uda! Uwielbiam to miasto, i planuje tam studiować. A gdy już będę tam na stałe, to mam w planach zjeść we wszystkich restauracjach na rynku i w okolicy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny kociak:)
    Nikt nie uwali na pewno.
    Ja zawsze lubiłam bronić się we wcześniejszych terminach właśnie, jako jednak z pierwszych by mieć z głowy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie uwalą i myślę, ż ei promotorka pójdzie Ci na rękę. Aż takich chamów nie mamy ;) Powinnaś już skupić się na ciąży, porodzie i... tym słodkim kotku ze zdjęcia ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń