Zdajemy pierwsze relacje!

Dziś mija dokładnie miesiąc od narodzin naszej córeczki :)
Mamy się wszyscy dobrze i mimo nieprzespanych nocy jesteśmy naprawdę szczęśliwi.
Maja urodziła się 20.10 o godzinie 16:03, ważyła 3,9 kg i dostała 10 punktów. Termin trochę szybszy niż planowany, ale tak akurat wyszło. Całe szczęście, że ufam swojej intuicji i nie polegałam na tym, co powiedziała mi moja ginekolog… Zabawne, tego dnia rano miałam u niej planową wizytę, na której usłyszałam, że przecież jeszcze nie rodzę. Mimo to pojechałam do szpitala, gdzie okazało się, że po części odeszły mi już wody, a poród już się zaczął nad ranem na co najmniej 4 godziny przed wizytą u gin. Tak więc w tempie trafiłam na salę operacyjną, cesarka trwała niecałe 40 min. Szybko, sprawnie i bez żadnych komplikacji. Po kilku dniach już byłyśmy w domu :) 
Malutka nie jest bardzo płaczliwa, wiadomo, jak każdy noworodek płaczem domaga się jedzenia, zmiany pieluchy, czy uwagi. Jednak nie mogę powiedzieć, że jest marudnym dzieckiem (przynajmniej w tym momencie). Nie bardzo jeszcze umie odróżnić dzień od nocy (a szybkie ściemnianie się w tym nie pomaga), więc w dzień śpi rewelacyjnie, w nocy najchętniej cały czas siedziałaby na rękach. Mam nadzieję, że niedługo nauczy się i będzie odwrotnie :)
Moje koty zareagowały bardzo pozytywnie. Na początku Purka i Amaya bardzo ostrożnie podchodziły do małej, ale już wieczorem Amaya lizała małą po główce ;) A Misio – jak to Misio – kocha wszystkich i wszystko, więc od pierwszego dnia śpi z nią w łóżeczku. Purka póki co raczej unika Mai, ale też specjalnie nie ucieka. Jest ciekawska i czasem lubi sobie ją poniuchać. 
Od razu zaznaczam – nie koty to nie mordercy, żadne mi nie udusi, nie podrapie dziecka, nie wydrapie oczu, ani nie zarazi śmiertelnymi chorobami. I jest to dla mnie przykre, kiedy z takich wyimaginowanych powodów zwierzaki tracą swoje domy.
One nie rozumieją dlaczego… 
Poniżej podzielę się z Wami kilkoma zdjęciami jako dowód na to, że koty to najlepsze niańki pod słońcem :)

Tutaj się przytulamy :)

A tutaj robimy trzyzmianowy system wart przy łóżeczku :P

"Muszę trzymać, żeby nie wypluła smoczka!"

"Tak mruczałem, że aż mi się przysnęło"

"Odkrywała się, więc muszę przytrzymać kołderkę"

"Razem mamy bardziej kolorowe sny"

"Idź się spokojnie ubierz, ja ją przypilnuję"

Na dzisiaj to chyba tyle, w wolnej chwili pochwalę się moimi kolejnymi bransoletkami. Co prawda wena twórcza odnośnie bransoletek z muliny powoli ucieka, ale za to robi miejsce innej ;) Ale o tym następnym razem :)

5 komentarzy:

  1. ale super opiekunki:)
    to zdjecie ze smoczkiem the best!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję pięknej i zdrowej córeczki ! Ma na imię tak jak moja - Maja ! ;D
    Bardzo rozczulająca relacja kocio- niemowlęca <3 Widać że kotki przyjęły Maję do stada i pomagają w opiece jak tylko potrafią :-)))
    Zdjęcia rewelacyjne ! :D


    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniale, że koty zachowują się tak wzorowo, aż miło popatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje! zdjecia z kociastymi świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje :) Malutka śliczna :)

    OdpowiedzUsuń