Po długiej tułaczce widzę na horyzoncie stały ląd

Mamy już luty.
Myślałam, że uda mi się napisać jeszcze w styczniu, ale ostatecznie miałam na głowie tyle spraw, że zwyczajnie zabrakło mi czasu na pisanie.

Chyba pierwszy raz Nowy Rok przyniósł mi duże i dobre zmiany.
Nic tego nie zapowiadało, tymczasem stawiam pierwsze realne kroki do samosukcesu.
W styczniu przeszłam pozytywnie rekrutację do firmy, która da mi nowe możliwości - rozwoju osobistego oraz pracy w ciekawym projekcie z doświadczonym zespołem.
Zaczęłam 3-go lutego.
Mam w związku z tym masę pozytywnej energii i motywacji.




Moja wena twórcza nie opuszcza mnie praktycznie od początku roku. Jak słowo daję, nie było dnia, żebym nie zajmowała się rękodziełem.



Napisałam kilka listów, jak zwykle ozdabiając koperty i kartki najpiękniej jak tylko potrafię.





Zrobiłam także bullet journal na luty.









Nadal robię makatki, mimo że aktualnie idzie mi to trochę wolniej. Nie mniej jednak tkanie wycisza mnie i pozwala mi przez moment być samej ze sobą.
Z pomocą A. zrobiłam nową ramę. Teraz będę mogła tworzyć większe kompozycje.
Mam w planach jeszcze więcej gór.




W najbliższym czasie będę robić świece sojowe.
Mam już zamówione wszystkie potrzebne materiały. Zrobione świece chcę przekazać na sprzedaż charytatywną dla fundacji, w której jestem wolontariuszką.




Zostawię sobie w domu może z jedną - dwie.
Nie palę świec w swoim domu odkąd mam koty, ale może uda mi się wykombinować jakiś świecznik, który uchroni moje futerka przed oparzeniem się. Zobaczymy co da się zrobić :)
Kolejny pretekst do wymyślenia czegoś kreatywnego.

W kwestii kotów jest kilka rzeczy, o których chciałam napisać.



Po pierwsze wyniki badań krwi pod kątem tarczycy - u Purki T4 jest w normie, co oznacza, że problem zbyt wysokiej wagi nie jest problemem niedoczynności. W najbliższym czasie zamierzam spotkać się z kocim dietetykiem - być może problem wagi Purki leży w źle dobranym dla niej BARFie. Nie wiem jednak jak to interpretować, bo wszystkie 4 koty są na tej samej mieszance, na tych samych ilościach, a tylko Purka ma nadwagę.




Z kolei u Misia wynik nadal jest powyżej normy, ale widać wyraźną reakcję na nowe leki - wygląda na to, że wreszcie znaleźliśmy odpowiednią dawkę. Kolejna (i mam nadzieję ostatnia przyspieszona kontrola) potwierdzi lub obali tę tezę.


Po drugie - na początku stycznia Misio miał drobny zabieg. Zdecydowaliśmy się na usunięcie niewielkiego pieprzyka, który stał się jakby bardziej mięsisty pod powierzchnią skóry. Być może nasza wetka doradzałaby jeszcze chwilę poczekać z zabiegiem, gdyby nie to, że Misio to stary kot i niestety narkoza w jego przypadku to ostateczność.
Przy tak niewielkiej powierzchniowo zmianie zabieg udało się przeprowadzić w miejscowym znieczuleniu. W przypadku, gdybyśmy poczekali chwilę dłużej - zabieg bez podania narkozy nie byłby możliwy.
Wycięty kawałek skóry wraz ze zmianą wysłaliśmy na badania histopatologiczne. Badanie wykazało, że jest to nowotwór miejscowo złośliwy - nie daje przerzutów, jedynie miejscowo może odrastać, jednak został usunięty ze sporym zapasem. Rokowania są więc korzystne.







Kiedy wróciliśmy z Misiem po zabiegu Hedwiga okazała się bardzo przyjazna i… czuła. Położyła się obok Misia i mruczała. Kilka razy polizała go po łebku. Przez cały okres, kiedy Miś był w kubraczku, młoda ani razu nie próbowała go gonić. Jestem w szoku, czuję się dumna z młodej. Hedwiga to taki „kot-wariat”, bawiłaby się wszystkim i ze wszystkimi. Niestety musiała być za wcześnie odstawiona od matki - często nie ma wyczucia i jej zabawy są dość mocne i agresywne. Misiowi nie zawsze taka forma odpowiada. Natomiast w czasie rekonwalescencji Hedwiga wykazała się ogromnym zrozumieniem.




W styczniu obchodziłam swoje okrągłe urodziny.
Z uwagi na kiepskie okoliczności (jedni chorzy, inni w rozjazdach, jeszcze gdzie indziej remont mieszkania) rodzinna imprezka została przesunięta jakoś na luty. W efekcie urodzinowy wieczór spędziliśmy z A. i kotami. Siedzieliśmy w dresach oglądając filmy na Netflixie, zamówiliśmy pizzę i wypiliśmy rewelacyjne białe wytrawne wino.
I wbrew pozorom czułam się nieźle, co w kontekście moich ostatnich wzlotów i upadków można potraktować jak wygraną na loterii.


Tegoroczna wiosenna zima bardzo mnie cieszy.
Nie lubię śniegu i towarzyszącej mu potem chlapy. Nie jestem fanką zmarzniętych dłoni i stóp oraz wiecznie zaparowanych okularów.
No i szczerze nienawidzę tego co się dzieje na drogach, kiedy spadnie chociaż trochę śniegu, a odśnieżarki nie zdążą jeszcze przejechać i usunąć go z jezdni.
Totalna dezorganizacja. Wszędzie korki, ludzie zajeżdżają sobie drogę, bo 5 minut po odśnieżeniu lusterek znowu są one zasypane śniegiem. Droga hamowania kilkukrotnie się wydłuża, więc co kilka skrzyżowań jakaś stłuczka. Śnieg na jezdni zasłania linie oddzielające pasy, więc co jakiś czas ktoś jedzie środkiem dwóch pasów. Ewentualnie zapomni wyłączyć lkas, który przy powyższych warunkach dostaje kociokwiku, więc autem miota po drodze jakby kierowca był po kilku głębszych.
Wyjechanie na ekspresówkę wcale nie jest lepszym rozwiązaniem - średnia prędkość 80km/h, bo szybciej zwyczajnie się nie da. Plus totalny brak widoczności z powodu sypiącego śniegu, kilku baranów jadących bez świateł, no i możecie sobie dodać jeszcze kilka problemów, które wymieniłam powyżej. Podziękuję, to chyba jednak wolę stać w korku.
Mieliśmy już jeden taki dzień w Warszawie i szczerze, mam po nim dosyć śniegu na cały 2020 rok…











Reasumując, styczeń przyniósł mi dużo więcej dobra niż zła.
Po raz pierwszy od bardzo dawna jestem usatysfakcjonowana i zadowolona.
Nie mogę jeszcze nazwać tego stanu jako bycie szczęśliwą, mam bowiem wrażenie, że nie znam prawdziwej definicji słowa szczęście. Ostatni raz odczuwałam je tak dawno, że zdążyłam już całkiem zapomnieć jak to jest. Staram się być ostrożna i dobierać słowa opisujące moje uczucia, odczucia i stany bardzo uważnie.
Ale tak sobie myślę, może za jakiś dłuższy czas poczuję się wreszcie tak, jak od dawna marzę aby się poczuć…
Po długiej tułaczce widzę na horyzoncie stały ląd.

40 komentarzy:

  1. Cieszę się, że u ciebie w porządku. Jak zawsze nie mogę się napatrzeć na twoje zdjęcia. Widać, że każde ujęcie jest dobrze przemyślane. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdziwiłabyś się - pstrykam zdjęcia jak akurat uznam, że coś MUSI być uwiecznione ;)

      Usuń
  2. to świetnie, że styczeń przyniósł Ci tyle dobrego :) nowe wyzwania w nowej pracy na pewno są ekscytujące. Hedwiga mnie urzekła <3 widać, że z niej mały wariat ale potrafi też być troskliwa :) Moje ostatnie urodziny (na sam koniec grudnia) również spędziłam z pizzą, netflixem i winem :D to były świetne urodziny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie tegoroczna zima z jednej strony martwi, ale z drugiej... nie będę udawać, że nie jest to wygodne. Tylko słońca mi trochę brakuje.
    Ale u Ciebie widzę brak słońca nie przeszkadza w aktywności. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brak czasu na internet, zawsze uważałam za dobrą wiadomość. :) Mimo wszystko życie należy trzymać w dłoniach mocno. Myszkę już niekoniecznie. ;D
    Przy kocie paliłam świece, bo kota miałam nader ostrożnego. Raz podszedł, powąchał z dystansu i więcej nie podszedł już nigdy. Tylko musiałam patrzeć gdzie stawiam świecznik, na pewno nie tam, gdzie kot wskakuje, a nie widzi co stoi. ;D
    Urodziny z Netflixem, winem i pizzą brzmią całkiem dobrze. Ja swoje spędzam zawsze na szlaku, już od wielu lat. :) Nie ma jak toast gdzieś na górskim szczycie. ^_^
    Na zmarznięte ciało trzeba odpowiedniego ubrania. Kiedyś byłam zmarzlakiem, całą zimę non stop chora i szczerze nienawidziłam tej pory roku. Przeszło mi definitywnie jak pozbyłam się kilku złych nawyków.
    W kwestii okularów rozumiem Cię w stu procentach. Między innymi dlatego przerzuciłam się na szkła kontaktowe.
    Kurcze, przypomniałaś mi jak wyglądają polskie drogi zimą... Odzwyczaiłam się od tego. Szwajcaria nie panikuje w ogóle, zima nie jest w stanie ich zaskoczyć, raczej odwrotnie. Oni już od późnej jesieni mają gotowe sprzęty poustawiane na podwórkach. Drogi cały czas czarne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, daj spokój kotu. Piękna okrągła szczęśliwa kulka. 😻

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? I to pisze osoba, która ma doświadczenie w kocich sprawach?
      Nadwaga może powodować m. in. cukrzycę i choroby serca. W ostatnim USG wyszło Purce, że jej organy wewnętrzne też mają stłuszczenia. Purka waży w tej chwili ponad 6kg. Zważając na to, że nie jest dużą kotką, to jest to sporo. Purka ledwie sięga, żeby umyć sobie podogonie. Są takie momenty, że muszę ją umyć, bo ona nie daje rady. Ma problem ze wskakiwaniem na wyższe meble. Nie uważam, aby była to sytuacja, którą należy zostawić.
      Na pierwszy front poszły badania kwi. Skoro są dobre, to przyczyny szukam gdzie indziej. Nie ciągnę jej na spotkanie z dietetykiem, jadę omówić nasz BARF i badania sama, bo nie czuję się specjalistką w tej dziedzinie. Ale skoro reszta kotów je to samo i nie ma tego problemu, to znaczy, że coś jest na rzeczy. I ja znajdę co.
      Nie uważam też, że to przyczyni się do jej nieszczęścia - wręcz przeciwnie ;)

      Usuń
    2. Dokładnie, trzeba kontrolować, bo nadwaga nie jest dobra dla zdrowia :)

      Usuń
    3. To ci modelka! Na zdjęciach nie wygląda na około 7 kg! :o !!!!
      Moj Jaguar waży 7,500 ale on jest ogromny no i ma 11 lat już.

      Usuń
  6. Fajne fotki, ładnie ozdobiony planer:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieję, że moment, w którym poczujesz się szczęśliwa jest już tuż za rogiem. Cieszę się, że styczeń przyniósł Ci dużo pozytywnej energii.
    To już chyba będzie tak zawsze, że za każdym razem kiedy zobaczę twoje dzieła, będę wlepiać wzrok w ekran i rozpływać się nad twoimi zdolnościami artystycznymi!
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz ogromny talent do rękodzieła. Powodzenia dla kotełka

    OdpowiedzUsuń
  9. jeny jak ja uwielbiam koty! i masz super talent ;)
    poza tym każda zsmiana jest dobra! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki! :)
      Czy każda, to nie wiem. Ale ta na pewno jest dla mnie pozytywna. Oby dobra passa trwała :)

      Usuń
  10. Zazdroszczę Ci tej kreatywności i zapału. Ciągle wymyślasz sobie nowe zajęcia, nie porzucając jednocześnie starych. Pięknie. <3
    Mój kot to też taki wariat - wczoraj ściągał mi stanik z suszarki, bo coś wisi to trzeba to zrzucić :D
    Mój styczeń też raczej na plus.

    OdpowiedzUsuń
  11. Może Purka ma wolniejszy metabolizm albo jest mniej aktywna niż pozostałe? Moje psy miały taki moment, że były trochę tłusciutkie. Kupiłam karmę light. Schudl na niej tylko ten, który i tak był z nich najszczuplejszy...
    Co do rękodzieła, jak zwykle podziwiam, a poza tym, powodzenia w nowej pracy :)
    P.s. Fajny zaparzacz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Purka rusza się najmniej. Z tym, że to jest takie samonapędzające się koło - jest gruba, więc szybciej się męczy i trudniej jej się ruszać, więc się zniechęca -> mało się rusza więc jest gruba. Ale widzisz, dietą powinno się udać to wyprostować. 80% skuteczności w zmniejszaniu wagi to sposób odżywiania. Sport to 20%. Mówię oczywiście o sytuacji, kiedy ze zdrowiem wszystko jest ok.
      Będziemy próbować. Od kiedy koty są na barfie na pewno poprawiły się wyniki ogólne, sierść jest ładniejsza i mniej wypada. Purka trochę zrzuciła wagę jak przeszliśmy na barf, ale teraz stoi w miejscu.

      Usuń
    2. Dieta to podstawa sukcesu - wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, dlatego często po zapisaniu się na siłownię przybierają na wadze :)

      Usuń
  12. Wspaniale, że styczeń przyniósł dobre zmiany! Mam nadzieję,że będzie ich jeszcze więcej!
    Za śniegiem tęsknię, ale faktycznie miasto oszczędziło masę pieniędzy na odśnieżanie, jakiś plus jest, ale jednak ta szarówka mi przeszkadza....
    Podziwiam talent!
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne fotografie ♥ Śniegu już chyba raczej nie będzie...

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowne zdjęcia, sporo się u Ciebie w styczniu działo i super, że dużo dobrego Cię spotkało.
    Dużo zdrówka dla kotków.
    Jestem zachwycona Twoimi talentami, pięknie wyglądają te koperty i Twoj bullet journal :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oby ten dobry czas był jak najdłuższy! Mocno w to wierzę :) Przyznam, że i ja od nowego roku mam dużo motywacji, co jest niespotykane bo mój zapał często okazuje się słomiany i wygasa :) Teraz, to jakby się zmieniło. Czuję, że w tym magicznym roku 20-20 kryje się jakaś dobra aura. Zazdroszczę tych rękodzieł i sama mam zamiar w najbliższym czasie się czegoś nauczyć a mianowicie.. szyć :) Już planujemy zakup maszyny do szycia. Kocham ubrania, mogłabym w nich grzebać godzinami, przebierać, ubierać układać, może czas to udoskonalić :D Zobaczymy jak mi pójdzie, nigdy wcześniej nie szyłam... początki zawsze są trudne, dopiero z czasem człowiek dochodzi do wprawy.
    Masz wspaniałe talenty, naprawdę! Ta makrama z listkami jest po prostu wspaniała i zachwycająca!
    Pozdrowienia dla kociaków od mojej Mariolci, Pierdółki, Maluszka i Marianka!
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z maszyn mogę polecić Ci firmę Łucznik. To dobra polska firma produkująca maszyny do szycia. Sama właśnie taką kupiłam i jestem mega zadowolona.
      Nikt mi nie płaci za reklamę :D
      Z maszynami to jest tak, że jak kupisz na start badziewie, to zrazisz się do szycia :/

      Usuń
    2. Moja mama dobrze szyje, zawsze chciała być krawcową więc wprowadzi mnie w te tajniki. Miała właśnie Łucznika, ale się zepsuł. Najprawdopodobniej, ze starości. Jak zakup kolejnej to tylko z Łucznika :D Już mamy na oku taki fajny model z 2018 - Polonia :)
      Oby tylko szycie mi się spodobało, bardzo bym chciała rozpocząć swoją przygodę z ubraniami. Najpierw będę je obrabiać, potem przerabiać na końcu projektować i szyć :D Piękna wizja... oby się spełniła. :)

      Usuń
  16. Gratulacje :)
    Bardzo podoba mi się sposób, w jaki ozdabiasz listy. Kreatywnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja ubolewam, że nie ma porządnej zimy ze śniegiem po kolana :). Roztopów oczywiście też nie lubię (bo kto lubi), ale przynajmniej miesiąc konkretnego mrozu i śniegu powinien być.
    Ciekawi mnie ta nowa praca, życzę Ci, żeby wszystko poszło po Twojej myśli! Zaintrygowały mnie też kawowe akcesoria na jednym ze zdjęć. Ostatnio jestem w temacie i zwracam uwagę na takie rzeczy - to ma związek z nową pracą, czy kolejną pasją?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups, ale wtopa... pogrzebałam w pamięci, a potem znalazłam Twój wpis sprzed roku i dopiero skojarzyłam, że od dawna działasz w branży kawowej! Sorry, skleroza! Nie mam konta ani na Fb ani na IG, więc nie jestem na bieżąco. Chyba muszę się ucywilizować czyli uaktywnić w social mediach, żeby nie popełniać takich gaf.

      Usuń
    2. spoooko :D Gdybyś miała spamiętać każdą jedną rzecz odnośnie blogów, które czytasz, to musiałabyś mieć pamięć lepszą niż niejeden komputer ;)
      Aczkolwiek social media polecam :) Instagram w ostatnim czasie stał się fajniejszy. Niestety po przejęciu go potem przez Facebooka strasznie spadły zasięgi. Ale mimo wszystko można tam znaleźć sporo ciekawych ludzi :)

      Usuń
  18. Świat zwierząt jest niesamowity, kto by pomyślał, że w zwykłych czworonogach jest tyle empatii i współczucia. Najważniejsze, że z kotkami już lepiej. Dobrze, że udało Wam się wyciąć ten pieprzyk i, że kotkowi nic nie grozi. Gratuluję dostania nowej pracy, życzę Ci w niej samych sukcesów.

    OdpowiedzUsuń
  19. To świetnie że tak pozytywnie weszłaś w nowy rok, oby tak dalej, super! :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Gratuluję udanej rekrutacji! I niezmiennie zazdroszczę jakiej kreatywności :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Gratulacje! Taka zmiana na pocżątku roku to na pewno super sprawa. Kartki, listy są przepiękne! Piękniejszych w życiu nie widziałam. Jestem pod wrażeniem, jak wieloma artystycznymi rzeczami się zajmujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciesze się, że w końcu wszystko idzie ku dobremu, zasługujesz na to!
    Jeśli chodzi o nowy projekt, nową pracę itd - mam nadzieję, że to będzie TO miejsce o które cały czas walczyłaś, w którym chciałaś być i tego też Ci życzę ♥
    Co do kotków to dobrze że wszystko się też układa, może faktycznie Purka powinna zmienić dietę czy coś.. nie znam się na kotach, ale to takie chyba najbardziej logiczne wytłumaczenie. A co do Misia - dobrze, że wycięliście tego pieprzyko gó**o..

    OdpowiedzUsuń
  23. Jakie piękne te kartki, koperty - dusza artystyczna jesteś :) Aż miło zerkać na to co Ci w duszy gra...
    I lubię też zerkać na ludzi otoczonych zwierzakami, ja jestem psiara, ale wszystkie zwierzęta są ważne i też potrzebne. Trzymam kciuki za wytwórnie świec sojowych! mam nadzieję że efekty zamieścisz na blogu. Aaa i wszystkiego dobrego z okazji urodzin, spóźnione ale szczere!

    OdpowiedzUsuń
  24. Ale dbasz o te kociaki! Tylko brać z Ciebie przykład. Mówi się, że jak ktoś jest empatyczny wobec zwierzaków, jest dobrym człowiekiem ;)

    Mi też podoba się wiosna tej zimy. Co prawda potem może mieć to skutki uboczne - jak wysyp kleszczy - ale jakoś trzeba dać sobie z tym radę. Coś za coś.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  25. Dobrze, że szybko udało się wykryć ten nowotwór i z kociakiem jest w porządku!

    OdpowiedzUsuń

Instagram